poniedziałek, 20 listopada 2017

Lubię to


Lubię takie spokojne wieczory. Za oknem wieje wiatr, w domu przy rozpalonym kominku ciepło i przytulnie.

Czasami jest twórczy bałagan

I też go lubię.
Zabieram się za napisanie tekstu o nadchodzącym kiermaszu, ale jakoś dzisiaj chce mi się posiedzieć, pomilczeć.
Może jutro.


sobota, 18 listopada 2017

Pasta z dyni

Nikomu nie chciało się jechać do miasteczka, po coś do smarowania pieczywa.
Wojtek zarobiony. Ja w swojej pracowni zarobiona. Za niecały miesiąc kiermasz w naszym miasteczku. Później o nim napiszę, bo  o smarowaniu chciałam.

Przepis:
- jedna dyna Hokaido
- jedna cebula
- czosnek
 Dynie z cebulą upiekłam w piekarniku.
Blender w łapki i po całej robocie.
Ach te moje skróty myślowe :-)

Przyprawy: pieprz, sól, łyżeczka octu balsamicznego, tymianek, pokrojone suszone pomidory.

Polecam bo jest pyszna, a dokładny przepis można znaleźć na Jadłonomi


Zmykam do pracowni
Miłego weekendu


piątek, 17 listopada 2017

Taka sytuacja

Wieczorem rozmawiam telefonicznie z Joanną z drugiego krańca naszej wsi. Wiecie, tak po kobiecemu, o planach, marzeniach, teraźniejszości. I w całym tym miksie rozmów wspomniałam o plackach  z jabłkami mojej mamy.


środa, 15 listopada 2017

Refleksyjnie przy kawie

Kiedy Wojtek zdecydował, że szukamy domu na  Warmii, wiedziałam tylko, że tam nie będzie mojego ukochanego morza. Jak żyć panie premierze, jak żyć, bez bryzy morskiej, szumu fal i piaszczystej plaży?


wtorek, 14 listopada 2017

Kocia telewizornia

Pięć lat temu, też w listopadzie, zapytałam w tekście:

Przypominajka

Chciałam Was dzisiaj namówić do prowadzenia bloga/pamiętnika. Pamięć człowieka jest ulotna. Pamięta się jakieś wydarzenie, ale niekoniecznie dokładnie.

14 listopada 2011 roku, napisałam poniższy  tekst. Gdyby moje myśli i emocje związane z tamtym wydarzeniem nie zostały spisane, zapomniałabym o nim. W końcu upłynęło od tego czasu aż 6 lat. Warto spisywać swoje życie, spróbujcie.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Dolina Elmy

W naszym domu Wojtek zajmuję się poznawaniem ludzi i ich zapraszaniem do  nas. Nie pamiętam jak to się stało, ale pewnego letniego dnia, z doniczką przez siebie wyhodowanych hortensji, odwiedziła nas  Ewa. Z tamtego spotkania zapamiętałam ją jako atrakcyjną inteligentną kobietę. Ewa jest dziennikarką i prawie 20 lat temu porzuciła miasto dla tego cudnego skrawka ziemi na Warmii.